Przestrzegamy właścicieli rowerów. Ich sprzęty są łakomym kąskiem dla złodziei, nawet te przypięte linką. W tym tygodniu skradziono m.in. dwa jednoślady górskie z parkingu rowerowego przy jednym z centrów handlowych. Rowery pozostawiono tylko na chwilę, bez zabezpieczenia. Ta chwila wystarczyła, aby znaleźli się chętni. Policjanci z II komisariatu prowadzą dochodzenie i być może, gdyby nie udało się rozpoznać, kim są amatorzy bicykli, poproszą internautów o pomoc.

Niestety, praktyka cyklistów jest taka: rowery pozostawia się w miejscach przypadkowych, niemonitorowanych i niedozorowanych przez ochroniarzy, przypięte słabymi linkami. Takie linkowe zabezpieczenia (te o wartości poniżej 100 zł) chronią przed okazjonalnym złodziejem, nie są zaś przeszkodą dla „zawodowego”. Z kolei doświadczenie policjantów pokazuje, że odnajdywane rowery nie mogą znaleźć swojego właściciela, bo właśnieciele nie znali numerów i nie mozna było ich wpisać do baz rzeczy utraconych.
Radzimy, aby właściciele zapisywali numer ramy. Łatwiej wówczas odzyskać rower przy okazji rutynowej kontroli.
Radzimy też nie kupować pojazdów używanych wyjątkowo tanich i niewiadomego pochodzenia. Zawsze trzeba żądać od sprzedawcy dowodu zakupu w sklepie lub innego dowodu na to, że sprzedający jest właścicielem. Bywało, że podczas kontroli rowerzysta dowiadywał się, iż bicykl, który niedawno nabył, figuruje jako kradziony.
Pamiętajmy! Ktoś, kto kupił kradziony rower, naraża się na zarzut tzw. paserstwa nieumyślnego. Grozi za to do dwóch lat więzienia. Kupując okazyjnie, tworzymy popyt, a to z kolei nakręca zjawisko kradzieży.
Właścicielom, szczególnie drogich jednośladów, polecamy zapoznać się z publikowanymi w internecie testami zabezpieczeń rowerowych. To być może pozwoli podjąć decyzję o zakupie dobrego zabezpieczenia.