Komary i kleszcze wracają co lato. Sprawdzone zasady chronią lepiej niż strach

Komary i kleszcze wracają co lato. Sprawdzone zasady chronią lepiej niż strach

FOT. Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej

W ciepłe miesiące wystarczy zwykły spacer po parku albo krótki wypad na łąkę, by temat zdrowia wrócił z nieoczekiwanej strony. W materiałach Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej przypomniano, że komary i kleszcze to nie tylko letnia uciążliwość, ale także nośniki chorób zakaźnych. Część obaw kręci się wokół mitów, które wracają co sezon i potrafią bardziej zaszkodzić niż pomóc. Rzeczywistość wymaga spokoju, uważności i kilku prostych nawyków.

  • Kleszcze nie czekają na drzewach. Najczęściej kryją się nisko
  • Masło przy kleszczu to zły odruch. Liczy się szybka i pewna reakcja

Kleszcze nie czekają na drzewach. Najczęściej kryją się nisko

Lato sprzyja kontaktowi z owadami i pajęczakami, a w Polsce ten problem ma wyraźnie sezonowy rytm. Komary i kleszcze pojawiają się tam, gdzie człowiek chętnie spędza czas poza domem, więc ryzyko nie kończy się na wyprawie do lasu. Wystarczy trawa przy ścieżce, działka, park albo spacer z psem wokół bloku. To właśnie w takich miejscach najłatwiej o niechciane spotkanie.

Szpitalny materiał przypomina, że kleszcze mogą przenosić boreliozę oraz kleszczowe zapalenie mózgu. W przypadku komarów lista zagrożeń jest jeszcze dłuższa na świecie, bo wiążą się z malarią, dengą czy wirusem Zika. W Polsce takie choroby nie stanowią obecnie dużego zagrożenia, ale ukąszenia nadal mogą kończyć się reakcją alergiczną, swędzeniem i zwykłym dyskomfortem, który potrafi skutecznie zepsuć dzień.

Warto pamiętać o kilku zasadach, które mają znaczenie nie tylko dla osób chodzących po lesie: – po powrocie z terenów zielonych dobrze obejrzeć skórę, także w miejscach mniej oczywistych, – podczas pobytu na zewnątrz korzystać z repelentów, – wybierać odzież, która ułatwia zauważenie kleszcza, – rozważyć szczepienie tam, gdzie jest zalecane, zwłaszcza przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu.

Masło przy kleszczu to zły odruch. Liczy się szybka i pewna reakcja

Wokół kleszczy przez lata narosło sporo przekonań, które brzmią przekonująco, ale nie mają pokrycia w faktach. Najbardziej ryzykowny jest odruch sięgnięcia po tłuszcz, olej czy inne domowe sposoby. Taki zabieg nie pomaga, a może pogorszyć sprawę. Kleszcza trzeba usunąć jak najszybciej, najlepiej odpowiednim narzędziem, chwytając go możliwie blisko skóry i wyciągając zdecydowanie pionowo do góry. Potem miejsce wkłucia należy zdezynfekować.

W szpitalnym opracowaniu wyraźnie zaznaczono też, że nie każda sytuacja kończy się zakażeniem. To ważne, bo strach bywa większy niż samo zagrożenie. Tylko część kleszczy jest nosicielem patogenów, a szybkie usunięcie pasożyta ogranicza ryzyko infekcji. Nie zawsze pojawia się też rumień, więc brak widocznego śladu nie daje pełnej pewności, że wszystko jest w porządku.

Kilka mitów warto odłożyć na bok: – każde ukąszenie kleszcza nie oznacza choroby, – jasne ubrania nie odstraszają kleszczy, ale pomagają je szybciej zauważyć, – kleszcze nie skaczą z drzew, najczęściej czają się w trawie i niskich zaroślach, – nie ma szczepionki przeciw boreliozie, – szczepienie istnieje przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu.

Właśnie tu widać największą różnicę między plotką a wiedzą. Komary i kleszcze są częścią letniego krajobrazu, ale nie muszą oznaczać paniki. Znacznie lepiej działa prosty zestaw: ochrona skóry, szybkie obejrzenie ciała po spacerze i rozsądne korzystanie z profilaktyki, zwłaszcza przed wyjazdami zagranicznymi, gdy zalecenia szczepienne mogą być inne niż w Polsce.

na podstawie: Szpital Ruda Śląska.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.