Uwaga! Burze (komunikat RSO)

75 dni zamiast roku. W Rudzie Śląskiej pacjent odzyskał samodzielny oddech

75 dni zamiast roku. W Rudzie Śląskiej pacjent odzyskał samodzielny oddech

FOT. Szpital Ruda Śląska

Człowiek, który miał czekać na poprawę wiele miesięcy, po drodze zaskoczył nawet lekarzy. W Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej pan Cezary odzyskał możliwość samodzielnego oddychania mimo bardzo trudnego wyjściowego stanu. Na jego historię złożyły się stare urazy, powikłania po zabiegu kardiologicznym i żmudna praca całego zespołu. Dziś 65-latek myśli już o powrocie do domu, choć nadal będzie wymagał dalszego wsparcia.

  • Jedno płuco i uszkodzony nerw postawiły leczenie pod ścianą
  • 75 dni pracy i ćwiczeń skróciły drogę do samodzielnego oddechu

Jedno płuco i uszkodzony nerw postawiły leczenie pod ścianą

Pan Cezary trafił na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii dwa miesiące temu z porażeniem nerwu przeponowego, czyli struktury odpowiadającej za prawidłowy ruch oddechowy klatki piersiowej. Sprawę od początku komplikowała jego wcześniejsza historia zdrowotna – po ciężkim urazie w młodości konieczne było usunięcie jednego płuca, więc późniejsze kłopoty oddechowe dotknęły jedynego pracującego narządu.

Do uszkodzenia nerwu doszło podczas późniejszego zabiegu kardiologicznego. To oznaczało, że oddychanie trzeba było wspierać wentylacją, a szanse na szybki powrót do pełnej sprawności były niewielkie. Zespół medyczny zakładał na starcie, że od odzyskania samodzielnego oddechu może minąć od sześciu do dwunastu miesięcy.

75 dni pracy i ćwiczeń skróciły drogę do samodzielnego oddechu

Ordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii, dr n. med. Anna Duława, zwróciła uwagę, że przełom przyniosło połączenie leczenia, rehabilitacji i zaangażowania samego pacjenta.

„Udało się odzwyczaić pana od wentylacji w ciągu 75 dni” – zaznaczyła.

Pan Cezary od początku aktywnie uczestniczył w ćwiczeniach i nie czekał biernie na poprawę. Sam podkreślał, że dużo zależało od systematycznej pracy i wsparcia rehabilitantki.

„Pani rehabilitantka mnie do tego motywuje” – mówił.

W jego opowieści ważne jest jednak coś jeszcze – codzienna współpraca z personelem i atmosfera, którą zapamiętał bardzo dobrze. Nie ukrywał, że wcześniej obawiał się pobytu na intensywnej terapii, a rzeczywistość okazała się dla niego zaskakująco dobra.

„Nie spodziewałem się, że będzie tak fajnie” – przyznał.

Dziś oddycha już samodzielnie, choć okresowo może jeszcze potrzebować dodatkowego tlenu. Stan zdrowia pozwala mu myśleć o wypisie, a po wyjściu ze szpitala ma zostać objęty opieką zespołu wentylacji domowej, który będzie czuwał nad jego bezpieczeństwem, jeśli pojawią się problemy z oddychaniem. Zapytany o życzenie na dalszą drogę, odpowiedział krótko:

„Jak to czego? Zdrowia”.

na podstawie: Szpital Ruda Śląska.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Szpital Ruda Śląska). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.